Archiwa blogu

Przestrzeń publiczna

Przestrzeń publiczną współtworzy wiele osób. Spędza się w niej też sporo czasu, np. na codziennych dojazdach do pracy.

Problem w tym, że bywa zaniedbywana czy szpecona. Jeśli jakiś jej element niedawno odnowiono lub postawiono, może zostać zdewastowany, zaśmiecony i/lub spalony, a ten już w takim stanie może wejść w niego jeszcze bardziej.

Na przykład niech pójdzie taki przystanek autobusowy z dachem, ławką i śmietnikiem.

 

 

W stanie jak na zdjęciu spełnia swoją funkcję – zapewnia czekającym ochronę od pogody, miejsce do siedzenia i wyrzucenia ewentualnych śmieci. Do tego wygląda estetycznie, więc robi dobre wrażenie.

Zdarza się jednak tak, że nawet krótko po postawieniu go część szyb zostanie pomazana, podrapana lub wybita, część dachu oderwana, ławka uszkodzona lub oblepiona gumami do żucia, a śmietnik przewrócony, podpalony czy ukradziony. Wtedy ochrona od pogody będzie gorsza lub fikcyjna, miejsc siedzących ubędzie częściowo lub całkowicie, a śmieci pozostanie wyrzucać może tylko na ziemię.

Przystanek stanie się kolejnym bezfunkcyjnym lub mało funkcyjnym elementem przestrzeni publicznej. Będzie też psuł samopoczucie osób wkoło strasząc swoją szpetnością. Spędzanie czasu w tej przestrzeni powoduje pewne reakcje w człowieku, a taki zaniedbany obiekt zamiast pozytywnych prędzej wywoła negatywne, np. złość, niezadowolenie, myśli typu:
– ku**a, nawet nie ma gdzie usiąść/jak schronić się przed deszczem!
– w tym kraju wszystko zniszczą/pomażą/ukradną!
– ale syf!

Przestrzeń ta składa się z wielu innych obiektów, nie tylko przystanków, więc i mocno wpływa na nastrój człowieka, który w niej przebywa. Każdy zaniedbany obiekt napędza zły nastrój, a zadbany napędza dobry.

Nie będę tu omawiał wszystkich elementów tej przestrzeni. Napiszę o jeszcze jednym – budynkach, które stoją opuszczone po którymś z poprzednich ustrojów. Różna jest kwestia ich własności, więc nie zawsze można coś z nimi zrobić. Jeśli jednak jest jasna, a ich stan pozwala jeszcze na bezpieczny użytek (ewentualnie wymagają odświeżenia w rozsądnych kosztach), warto byłoby zaprząc je do jakichś celów.

Zresztą nawet fatalny stan takiego budynku nie przeszkadza – można go rozebrać (jeśli jest już częściową ruiną, będzie tym łatwiej) i utworzyć coś innego w zamian, np. boisko piłkarskie, tereny zielone, plac zabaw dla dzieci czy psów, parking.

Zadbana przestrzeń publiczna lepiej spełnia swoje funkcje i zapewnia lepsze samopoczucie niż zaniedbana. Co można zatem zrobić, żeby zapewniać jej pierwszy stan?

Przede wszystkim warto spytać, dlaczego niektórym ludziom przeszkadza zadbanie w niej. Może chodzi o takie powody:

  1. razi ich (dosłownie jak np. patrzenie w Słońce), bo zaniedbanie jest dla nich normą
  2. tę przestrzeń traktują jak niczyją, niewartą dobrego stanu i uważają, że można ją bezkarnie niszczyć
  3. są w chronicznie złym nastroju, tak że regularnie muszą się na czymś wyładować, a właśnie na tej przestrzeni mogą często robić to bezkarnie
  4. niszczenie jej traktują jak walkę z niesprawiedliwym systemem, więc jeśli coś oszpecą to zarazem go osłabią.

 

Warto też zastanowić się nad tym, jak wspierać to zadbanie. Analogicznie do punktów wyżej:

  1. tu człowiek powinien sam wypracować sobie cenienie bardziej zadbania niż zaniedbania, zobaczyć, że pierwsze nie jest jednak takie złe jak mu się zdawało. Ktoś inny może pomóc mu w tym, jeśli użyje trafionego sposobu. Nietrafiony powoduje najczęściej złą reakcję u uświadamianego, np. oskarżenie o wtrącanie się w nie swoje sprawy czy wyzwiska, która źle udziela się też uświadamiającemu
  2. przestrzeń publiczna jest przestrzenią jak najbardziej czyjąś, a konkretnie tych wszystkich ludzi, którzy z niej korzystają. Jest więc jak najbardziej warta zadbania. Dużo skuteczniej i milej jest też korzystać z niej, gdy spełnia swoje zadania niż gdy tego nie robi. Warto więc np.:

– śmieci wyrzucać do śmietnika, a nie na chodnik, jezdnię, trawę czy w krzaki. Jeśli brak go w pobliżu, donieść śmieci do najbliższego, choćby w domu

– obiekty już zaniedbane zostawić w spokoju, nie szpecić ich bardziej niż już są oszpecone

  1. znaleźć sposób wyładowywania się nieszkodliwie dla tej przestrzeni, np. na worku treningowym. Uczęszczać do miejsca, gdzie można z niego korzystać, pożyczyć od kogoś czy kupić. Takie wyżywanie się jest legalne, więc odpada tu ryzyko poniesienia jakiejkolwiek kary. W tym przykładzie wyładowywanie się jest jednak skutkiem chronicznie złego nastroju, a nie jego przyczyną, warto więc zająć się też nią
  2. walka z niesprawiedliwym systemem jest dużo bardziej trafiona w formie wspierania sprawiedliwego niż w niszczeniu tej przestrzeni. Wspierać sprawiedliwy można na różne sposoby, np.:

– dyskusjami w gronie znajomych o działaniach, żeby w kraju było lepiej. Zgodnie z powiedzeniem „świat jest mały” ktoś z nich może mieć wpływ lub znać kogoś, kto ma wpływ na jakieś sprawy ważne dla danego regionu i mógłby coś zmienić na lepsze

– promowaniem świadomości, że swoimi wyborami obywatele mają realny wpływ na władzę. Nie jest tak, że na zawsze rządzić musi tylko jakaś partia zła lub gorsza, bo nie ma żadnej alternatywy. Obywatele mogą np. stworzyć własną partię, która będzie rządzić sprawiedliwie.

Co robić ze smogiem?

To zjawisko istnieje w Polsce od wielu lat, ale dopiero od kilku ostatnich mówi się o nim szerzej. Smog, bo o nim mowa, nasila się w kraju w zimnej porze roku, kiedy trwa sezon grzewczy. Nie będę tu rozwlekał się o nim samym jako problemie (chyba dostatecznie dużo osób jest go świadomych), natomiast położę nacisk na jego możliwe rozwiązania – tu ze świadomością bywa już gorzej.

Jeśli powietrze w twoim mieście jest zbyt brudne, a chcesz pozostać zdrowy na lata, nic prostszego – przeprowadź się na wieś, tam jest dużo czystsze. Tak mogłoby się wydawać, ale w praktyce może być całkiem inaczej.

Dobrze pokazuje to ten filmik – https://www.youtube.com/watch?v=N3OP8Am-9oQ . Jakość powietrza zmierzono za pomocą maski chirurgicznej i odkurzacza na warszawskim Bemowie i wsi pod Piasecznem. Pomiar to więc amatorski, ale zaskakujący wynikami – lepsze powietrze było w Warszawie. Każdy zainteresowany, kto ma dostęp do obu „rekwizytów” wyżej może zrobić taki test sam u siebie i przekonać się, czym oddycha.

A co zrobić, żeby powietrze wkoło było czystsze? Najlepiej byłoby usunąć przyczyny czyli zaprzestać wszelkich działań, które je zanieczyszczają. Rozwiązanie najprostsze.

Wielu uznałoby je też pewnie za radykalne i nie do pomyślenia, bo pozbawiłoby ich ono udogodnień życiowych, które uznają za normę, np. jazdy samochodem, ogrzewania domu. Mało kto chciałby z nich rezygnować, bo ciężko śmigać pieszo tysiące kilometrów czy mieszkać zimą prawie jak w igloo. Poza tym nadal brak sensownych, konkurencyjnych dostępnością czy ceną alternatyw dla poczciwych silników spalinowych czy węgla.

Są jednak rozwiązania bardziej do przyjęcia i zajmę się tu właśnie „dymnym” grzaniem domu. Często w Polsce nadal opala się go węglem lub drewnem, ale niestety zdarza się też śmieciami. Ostatni materiał w domowym piecu jest jednak bardzo szkodliwy, ma niższą wydajność termiczną niż dwa pierwsze, szkodzi instalacji grzewczej i grozi mandatem. Ciepła zapewni mało, za to dużo szkody dla zdrowia i potencjalnych wydatków. Więcej informacji tutaj: http://www.niepalsmieci.pl/

Ważne jest nie tylko czym, ale i jak człowiek pali. http://czysteogrzewanie.pl/jak-palic – z kolei ta strona mówi, jak czysto robić to z węglem i drewnem, bo te dwa paliwa nie muszą kopcić. Strona „Czyste Ogrzewanie” zawiera poza tym dużo innych informacji na jej tytułowy temat.

Warto pamiętać, że to, co wychodzi z komina jednego człowieka może wdychać kilku innych (w tym jego rodzina), jeśli nie ich dziesiątki, setki lub jeszcze większe ilości. Wiele zależy od gęstości zaludnienia wkoło. Warto więc zarazem zadbać, żeby wylatujące substancje były jak najbardziej ekologiczne, a temu mogą dopomóc też filtry zakładane na kominy domów.

Powyższe sposoby są w stanie nie tylko poprawić powietrze, ale i sąsiedzkie relacje. Gdy spaliny z komina obok są czystsze, jest więcej powodów do dobrej atmosfery między sąsiadami. Zarazem mniej powodów do wnerwienia z powodu zadymienia, które potrafi być problemem o tyle poważnym, że poza zdrowiem brudzi uprawiane na działce rośliny (potem zjadane) czy elewacje domu (wymagające wyczyszczenia).

A co, gdy powietrze jest szczególnie brudne na danym obszarze? Tam nie pozostaje już chyba nic innego jak maska antysmogowa. Występuje w różnych formach, np. może być zwykła czy z wymiennymi wkładami, więc da się dobrać jakąś dla siebie, ale lepiej, żeby nigdy nie było takiej potrzeby.